Młyn/ Bergmühle
Młyn/ Bergmühle
Młyn/wytwórnia miazgi drzewnej znajdował się w dolinie Bobru na obszarze przysiółka Dreschburg, osady włączonej w 1934 r. do Miedzianki. Budynek już nie istnieje, jednak zachował się kamienny drogowskaz z wykutym kaligraficznie napisem „Bergmühle” i strzałka wskazująca kierunek. Był to początkowo młyn z wielopiętrowym stromym dachem gontowym. W 1904 r. przebudowano go na wytwórnię miazgi drzewnej. Zakład był własnością rodziny Stolberg-Wernigerode, dostarczał włókno drzewne, głównie świerkowe, do fabryk papieru, w której przerabiano je na celulozę.
Wypiekano tam również chleb, o czym świadczyły dwa piece piekarnicze w piwnicy. W urzędzie emerytalnym znajdującym się w pałacu Grafa w Janowicach wisiał obraz olejny przedstawiający stary budynek Bergmühle.
Na przełomie stulecia pożar zniszczył budynek młyna aż do drugiego piętra. Opowiadano, że płonące gonty dolatywały aż do Starych Janowic. Przy odbudowie i przebudowie na ścieralnię drzewa pomagał Vinzenz Gottstein, stolarz i budowniczy młynów, urodzony w Szpidlerowym Młynie. Po uruchomieniu ścieralni został on kierownikiem zakładu, po nim w 1930 r. kierownikiem został pan Fürle, który od 1920 r. pracował tam jako robotnik.
Drzewo do ścierania pochodziło z okolicznych lasów. Po ścięciu musiało ono być dokładnie okorowane, tak aby nie było na nim ani kory ani łyka. W dużej drewnianej szopie zwanej „budą do okorowywania”, pracowało często nawet do 4-ch pracowników. Korę tę suszono i składowano w szopie. Była ona chętnie kupowana przez okolicznych chłopów. Zanim drewno trafiało do maszyny rozdrabniającej je na miazgę, musiało być pocięte na półtorametrowe kawałki na pile tarczowej. Pracownicy zatrudnieni w zakładzie, każdy na swojej zmianie, musieli bez przerwy ładować drewno do maszyny rozdrabniającej, w której wirujące kamienie ścierne rozcierały je na miazgę spłukiwaną wodą. Następnie przepływała ona przez wibrujące sito, które wyłapywało wszystkie nieroztarte drzazgi. Breja drewna przepływała dalej dzięki pompom do rafinerii, następnie do sortownika a stąd do kadzi mieszalnika i na końcu do maszyny przerabiającej papkę na celulozę. Cylindryczne sito nabierało oczyszczoną papkę i nakładało na przesuwającą się taśmę filcową, z której była nawijana na gładkie metalowe walce. Gdy nabrała tam już odpowiedniej grubości, odcinano ją i składowano w paczkach. Sito należało oczyszczać z drzazg, celulozę obcinać na dźwięk dzwonka, turbinę ręcznie doregulowywać, a kraty przed ujęciem wodnym do turbiny oczyszczać z liści i gałęzi. Pracowano od poniedziałku od 6 godziny do soboty do 22 godziny, codziennie po 8 godz. na 3 zmiany.
Celuloza produkowana tutaj była dostarczana do fabryki papieru w Janowicach Wielkich a także do fabryki w Kunowicach, Weltende i do Pilchowic.
Maszyny w wytwórni miazgi były napędzane turbiną Francisa, a ponieważ często był w Bobrze zbyt niski stan wody, aby móc napędzać turbinę, zainstalowano dodatkowo silnik spalinowy zasilany gazem drzewnym. Na początku II wojny światowej silnik ten jednak wybudowano i sprzedano, ponieważ był rzadko wykorzystywany.
- Dora Puschmann z domu Ende. Kronika Miedzianki. Manuskrypt
- Dora Puschmann. Wspomnienia – spojrzenie wstecz do Janowic w górach Olbrzymich.
- Im Lande der drei Burgen; kurze illustrierte Geschichte von Bolkenhain und Hohenfriedeberg, sowie der Bolkoburg, Schweinhausburg u. Burg Nimmersatt Gustav Müller , ze zbiorów DBC , Bolkenhein 1925
- Marcin Makuch, Tomasz Stolarczyk. Miedzianka. 700 lat dziejów górniczego miasta. Legnica 2013